__________________________________________

__________________________________________

30.07.2014

Duchowa Adopcja Kapłanów, Misjonarzy, Misjonarek, Sióstr i Braci Zakonnych



    Jedna z osób modlących się w Modlitwie Wstawienniczej przesłała nam informację i zachętę do Modlitwy za Osoby, które poświęciły się na służbę Bogu i które jednocześnie same proszą o tę modlitwę.
   Zamieszczamy informację Magdaleny prosząc o wczytanie się w to co napisała, rozważenie i odpowiedzialną decyzję serca. 

  Ludzie, którzy szczególnie stają w sprawach Bożych potrzebują modlitewnego wsparcia i duchowej ochrony ze strony innych osób. Nie możemy, chociaż być może byśmy chcieli, być tam gdzie są Oni, i tak, jak Oni służyć Bogu i bliźnim, ale jednak cząstkę w tej posłudze możemy mieć.
  Sławek i Aneta

  Szczęść Boże
Bardzo proszę o przesłanie mojej prośby do Osób posługujących Modlitwą Wstawienniczą, oraz o umieszczenie jej również na stronie Modlitwy Wstawienniczej

Kochani
  Pewni misjonarze i księża bardzo potrzebują modlitewnego wsparcia, czyli objęcia ich tzw. adopcją duchową. Listę oczekujących znajdziecie pod linkiem: http://ddak.wordpress.com/zgloszenia/
  
Idea Duchowej Adopcji Kapłanów, Misjonarzy, Misjonarek, Sióstr i Braci Zakonnych zakłada adopcję terminową - od kilku dni, tygodni, miesięcy do kilku lat (lub więcej) - i adopcję stałą - na zawsze.
  
Jest to obietnica modlitwy codziennej.
   
Część adoptujących podjęła się tej drugiej, bardzo wymagającej adopcji, jednak nie podołali odpowiedzialności i pozostawili księży z podlinkowanej listy bez modlitwy. Być może lepiej objąć adoptowanych opieką duchową na czas określony i przedłużać ją niż przerwać.
  Proszę Was i zachęcam do podjęcia adopcji modlitewnej za duchownych z ww. listy lub innych księży, misjonarzy, zakonników, również: więźniów, ofiary handlu ludźmi - szczególnie osoby zmuszane przemocą fizyczną i psychiczną do prostytucji, lub nadludzkiego wysiłku, czy też inne osoby potrzebujące Waszych codziennych modlitw.
   
 Podjęcie tego trudu chwilami naprawdę ciąży i bywa niebezpieczne duchowo, ponieważ stajemy na linii walki dobra ze złem - tak samo zresztą, gdy podejmujemy się każdej modlitwy, jednak liczne łaski jakimi obdarzany jest adoptujący, m.in. niezwykły rodzaj więzi jaki tworzy się czasami między modlącym się a omadlanym, odczucie wspólnoty i modlitw z drugiej strony, wynagradzają wszystko.
Więcej o adopcji duchownych poniżej:
Duchowa Adopcja Kapłanów: http://ddak.pl/


Duchowa Adopcja Sióstr Zakonnych: http://ddasz.wordpress.com

Duchowa Adopcja Braci Zakonnych: http://ddabz.wordpress.com/

Niech Was Bóg błogosławi.
Dziękuję za modlitwy, szczególnie podejmującym się duchowej opieki nad potrzebującymi.

   Magdalena

29.07.2014

Jezu ratuj. Skąd to "nic"?

+
Przychodzi dzień taki jak dziś
potrzeba modlitwy
jakaś tęsknota serca i ...
zero mojej reakcji
tak jakby Ciebie nie było
jakby wiara była wymysłem chorych ludzi

Zmarnowany czas, który już nigdy nie wróci
żal do siebie, którego nie sposób zagłuszyć
dlaczego tak łatwo rezygnuję z Ciebie Boże?

+
W sercu żal i ból
w duszy tęsknota za Tobą Panie
i całkowity brak sił na to co dalej
przerażająca cisza, która nie daje nadziei
nie niesie pokoju serca

tylko Twoje słowa są niezmienne...
nie ma innej Drogi
a na tej, po której szłam właśnie zawalił się most...


Ale może to była moja droga
moje wyobrażenie Ciebie

moje wyobrażenie małżeństwa
moje wyobrażenie żony
moje wyobrażenie kobiety… człowieka

jak odnaleźć Ciebie w tych wszystkich moich wyobrażeniach..?

więc chyba musiało się zawalić...

28.07.2014

Radości te duże i te małe



  Niedawno obejrzałam z dziećmi (nie jeden raz) film o św. Filipie Neri.        To piękna postać, a przede wszystkim co mnie ujęło....  to, że zawsze był radosny, czasem można by pomyśleć, że wbrew wszystkim i wszystkiemu.
Był on prawdziwym wzorem i obrazem człowieka pokornego i szczęśliwego. 

  Dlaczego tak mnie ujął? Bo pomimo wielu problemów, pomimo, że życie nie ułożyło mu się wg. jego planu, on z radością przyjął to, co Pan Bóg mu zesłał. Jego wiara, zaufanie Bogu była wręcz porażająca, a Radość, którą niósł ludziom była zaraźliwa.

  Każdy ma jakieś swoje problemy, jedni większe inni mniejsze, ale życie niesie ze sobą, też wiele dobrych chwil.
 Kiedyś, gdy próbowałam żyć wg. swojego planu, wiele nieudanych spraw bardzo mnie przytłaczało i zasmucało.
    
Kiedy jednak w moim życiu odkryłam Pana Boga i dowiedziałam się, że to Pan Bóg jest tu reżyserem, wówczas całkowicie zmieniło się moje postrzeganie rzeczywistości.
Wstąpiła we mnie Radość, bo we wszystkim nauczyłam się dopatrywać Woli Bożej.
 Nawet sytuacja, która wcześniej była dla mnie i mojej rodziny totalnie dołująca i niemożliwa do rozwiązania, stała się Błogosławieństwem i Radością, bo w tym zobaczyłam wołanie Pana Boga. 
   Zobaczyłam, że poprzez to wydarzenie, Bóg  mnie szukał.
 Radość, nadzieja, to było to, co wypełniło wówczas moje serce.
 Nagle zobaczyłam, że wszystko wokół mnie….  to Boże dzieło,

27.07.2014

Mądrości, czy chleba?



  Jakże trudny wybór, gdyby stanąć przed Tobą Panie Boże i prosić o coś jednego.

 Bo jakże żyć bez mądrości?....

Ale, jak żyć bez chleba?
A bez Twojego Chleba, jako wierzącym, jakże żyć?

  Panie Boże, jesteśmy Twoimi dziećmi.
 Prosimy daj nam tę mądrość, abyśmy, jak pisała we wczorajszym tekście Elżbieta, umieli  cieszyć się, radować z bycia chrześcijanami. 
Bycia, właśnie, Twoimi dziećmi.
  Aby Chleb Eucharystyczny był naszym chlebem powszednim,
A nakarmieni nim, szli i owoc przynosili.

  Taki owoc - jak napisał Szymon w swojej prośbie, intencji, abyś był z Nas dumny.

  Jeszcze Miłować, naucz nas, a z miłującymi współdziałaj we wszystkim, czego od nas oczekujesz, abyśmy ze skarbca swojego wnętrza wydobywali tylko dobre dary.
  
   Sławek 

 Liturgię Słowa dzisiejszej niedzieli znajdziemy tutaj:


26.07.2014

Rabin Świadek Chrystusa


...szukający drogi do jedynej Prawdy, którą jest Chrystus Pan...

„Kto umie przebaczać, gotuje sobie wiele łask od Boga … Miłość nie polega na słowach i uczuciach, ale na czynie.”/Dz. św. Faustyny/

"Wzruszeni, wyrazili swoją radość i wdzięczność Ojcu Św., a także przebaczenie i miłość do wszystkich Żydów, którzy ich po chrzcie znienawidzili. "Po chrzcie - mówiła Emma - nie potrafię nikogo nienawidzić, kocham wszystkich".

  Anetko i Sławku … Jestem jedną z tych osób, którym na razie :) nie udało się dotrzeć do polecanej książki. /...jednak już zamówiłam  w Wydawnictwie :) /. Tymczasem  skorzystałam z Waszej zachęty, do lektury świadectwa  prof. Zolli :) bardzo dziękuję za  link do  skrótu tekstu książki… daje do myślenia.  Przytoczone fragmenty nasuwają pytania…wiele pytań. Podstawowe dla mnie przynajmniej, tak na początek, to pytanie o miłość i radość… naszą chrześcijańską, katolicką, wyjątkowo piękną, niepojętą, trudną, bo zobowiązującą, jednocześnie  daną i  zadaną… wciąż  poszukiwaną, zdobywaną, wciąż na nowo otrzymywaną... bo to Dobra Nowina :) :) :)...  Alleluja znaczy bowiem, Radujmy się... w Panu, powiadam Bracia radujmy się...

Być zafascynowanym chrześcijaństwem, wiarą katolicką właśnie ze względu na to, co konkretnie proponuje czyli:  miłość, radość, przebaczenie… nieustanne poszukiwanie, by wypełniać w życiu … Jak to możliwe, że jest nam dana, a jednak,  gdy rozglądamy się wokół nie często można ją dostrzec  jako oczekiwane owoce?

 

  „Prof. Zolli, który każdego dnia poświęcał dużo czasu modlitwie i z wielką gorliwością uczestniczył w Eucharystii. Często manifestował swoją wielką radość z faktu bycia katolikiem. Mówił:  Wy, którzy urodziliście się w religii katolickiej, nie zdajecie sobie sprawy z ogromnego skarbu, jakim jest wiara i łaska Chrystusa, które posiadacie już od dzieciństwa. Ktoś, kto tak jak ja, dotarł do łaski wiary po długim okresie poszukiwań, docenia wielkość tego daru i przeżywa ogromną radość bycia chrześcijaninem.” – Jakie to proste i oczywiste :)… i tak jak obiecał Pan: jeśli chcesz, pójdź za Mną…


  Radość z bycia chrześcijaninem… smutek mimo bycia chrześcijaninem, katolikiem … Miłość jako istota chrześcijaństwa… czy poszukujemy skarbu, o którym napisał prof. Zolii? A może smutek właśnie bierze się z tego, że katolik nie poszukuje skarbu, który już posiada?  Jeśli nawet  skarb już otrzymałam to, żeby  został w pełni przyjęty,  koniecznie trzeba go  „rozpakować”, „wypróbować” jego użyteczność, bo radość otrzymania, posiadania, korzystania z prezentu możliwa jest dopiero wówczas… dla mnie to są właśnie poszukiwania, długie, bardzo długie, bo trwające przez całe życie… rozwój wiary prowadzi do Miłości, która ma moc odnawiać wiarę i tylko ona ma taką moc, i tylko ona rodzi radość z bycia katolikiem.

24.07.2014

Doświadczenie Boga żywego - Świadectwo Uli


  Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus !

  Kochani,
 prawdopodobnie ,,modlitwa o hojność serca'', poruszyła moje serce.
 Oto opisałam to co prawdziwie  wydarzyło się w moim życiu, sami zdecydujcie czy należy je opublikować na stronie.

  Z Panem Bogiem Ula
 
Kochani,
  Prawie od roku noszę w sercu pragnienie  podzielenia się moim doświadczeniem Boga Żywego,  ale  przychodziły mi do głowy myśli, że   nie zostanę dobrze zrozumiana itd…

Teraz jednak czuje przynaglenie.

   Jestem osobą dojrzałą, przez całe życie byłam jak mi się wówczas wydawało  gorliwie  wierzącą i praktykującą,  dziś wiem, że byłam,, letnia ‘’w swej wierze.
Moje dorosłe życie jest trudne, szczególnie ostatnie lata, a kiedy problemy zaczęły narastać zaczęłam prawdziwie szukać Boga, zaczęłam inaczej się modlić, czytać Pismo, szukałam wsparcia w modlitwie, bo  do tej pory z mojej  strony  była to raczej modlitwa mechaniczna, nieświadoma.

  Dwa lata temu  po przyjęciu Komunii po raz pierwszy w życiu  odczułam obecność Boga, to było niesamowite uczucie, które w pierwszym momencie bardzo mnie zadziwiło, bo  sama nie wiedziałam co się ze mną dzieje i skąd taki stan, dopiero po chwili dotarło do mnie, że Pan prawdziwie przyszedł do mego serca.